Na początek zagadka. Co to za przedmiot? Możesz na niego wylać szklankę wody (a nawet dwie) - nie powodując żadnego zniszczenia. Może na nim stać dorosła osoba - nie uszkadzając go. Kosztuje kilka tysięcy złotych. Odporność na solidne zachlapanie oraz zdolność do utrzymania na sobie ważącego 90 kilogramów autora tekstu - nie są oczywiście najważniejszymi cechami tego urządzenia elektronicznego... którego głównym przeznaczeniem jest... No właśnie...
Gdyby nie tytuł artykułu - zapewne czytelnik znalazłby wiele odpowiedzi które korespondują z treścią zagadki. Jednak tytuł mówi wszystko. Tak: to najnowszy, topowy model lustrzanki E-System firmy Olympus. Olympus E-3.
Olympus niedawno przedstawił bardzo długo oczekiwanego następcę flagowej lustrzanki E-1. Od premiery E1 do premiery E-3 upłynęło niemal 4 i pół roku. W fotografii cyfrowej to bardzo, bardzo dużo. W tym czasie inni producenci wprowadzali na rynek kolejne modele swoich lustrzanek, stale coś ulepszając. Matryce posiadają coraz większą rozdzielczość, a aparaty mają coraz więcej funkcji, są coraz szybsze, wykonują coraz ładniejsze i mniej zaszumione zdjęcia. Wiadomym jest, że im dłużej na coś się czeka, tym bardziej apetyt rośnie - ale i rosną wymagania. Przystępujący do wypróbowania Olympusa E-3 autor był ilustracją takich właśnie wygórowanych oczekiwań.
Olympus E-3 miał swoją światową premierę 17 października 2007 i już teraz (choć na razie tylko dla dziennikarzy) pojawiła się możliwość sprawdzenia, jak ten aparat sprawuje się "w praniu" tj. w warunkach praktycznych. Miałem przyjemność pobieżnie przetestować ten aparat we wspaniałej i niezwykłej metropolii, zamieszkałej przez 12 mln osób (!), której połowa podzielona przez cieśninę Bosfor znajduje się w Europie, a druga połowa - w Azji. Istambuł - bo o nim mówię - jest największym miastem Turcji i jednym z największych miast świata. Jest położony na siedmiu wzgórzach, z trzech stron oblewa je woda - od południa morze Marmara, od wschodu cieśnina Bosfor, od północy niespełna kilometrowa zatoka Złoty Róg. Kolebka cywilizacji. Niezwykłe miejsce do przetestowania niezwykłego aparatu.
Zanim przejdę do krótkiej i jeszcze ciepłej recenzji - wymienię kilka najważniejszych cech, którymi producent chwali się opisując Olympusa E-3:
- najszybszy na świecie 11 punktowy system automatycznego ustawiania ostrości AF,
- wbudowana stabilizacja obrazu (stabilizowana matryca),
- doskonała jakość zdjęć dzięki 10 milionowej matrycy High Speed Live MOS i procesorowi TruePic III,
- Live View - podglądu obrazu przez obiektyw w czasie rzeczywistym,
- obracany 2.5 calowy ekran LCD wykonany w technologii HyperCrystal,
- 5 zdjęć na sek. - do 19 obrazów w buforze RAW,
- ultradźwiękowy system usuwania kurzu z matrycy SSWF,
- 49 polowy system pomiaru światła i niezwykle krótki czas naświetlania -> do 1/8000 sekundy,
- czułość ISO 3200,
- odporny na zachlapania i kurz, niezwykle wytrzymały korpus ze stopów magnezu.
Każda osoba, która choć troszkę zna się na aparatach, wie po przeczytaniu tych imponujących parametrów, że jest to zbiór cech, które tak naprawdę powinny znajdować się w każdej lustrzance cyfrowej. Powinny - gdyż są zwyczajnie potrzebne. W fazie projektowania wiele aparatów jest wyposażonych w takie funkcje i parametry. Jednak najczęściej na to, jak ostatecznie wygląda aparat i jak wiele (nie)posiada cech i funkcji - decydujący wpływ ma główny księgowy i dział marketingu.
Porównując Olympusa E-3 do poprzednika - modelu E-1 - można bez cienia wątpliwości stwierdzić: różnica pomiędzy nimi jest gigantyczna. Jednak w czasie który upłynął od premiery E-1, na rynku cyfrówek te parametry (których co prawda łącznie nie ma żaden aparat) które posiada E-3 - nie "powalają na kolana". Niektóre z nich, jak np. czułość ISO 3200, powoli stają się normą w lustrzankach cyfrowych. A jak pokazała firma Nikon modelem D300 i czułością 6400 czy najdroższym modelem D3 z czułością ISO 25600 - można i lepiej.
W zasadzie można bez błędu powiedzieć, że większości z cech, które posiada E-3, nie posiadał E-1. A jeśli posiadał - m.in. właśnie ISO 3200, odporność na zachlapania, filtr usuwający kurz z matrycy - to te cechy zostały w E-3 zdecydowanie poprawione i ulepszone.
Z zewnątrz najbardziej widoczną różnicą jest znacznie mniejsza liczba przycisków. Te które są - są lepiej rozmieszczone, a ich funkcje logiczniej przydzielone. Podczas prezentacji współpracujący z Olympusem fotoreporter wojenny, Morten Hvaal, twierdził, że np. rozmieszczenie pokręteł zostało tak zoptymalizowane, aby zminimalizować ryzyko niezamierzonej zmiany ich ustawień (np. właśnie podczas fotografowania w warunkach ekstremalnych).
Do krótkiej, jednodniowej próby, otrzymałem przedprodukcyjnego Olympusa E-3 z firmware w wersji jeszcze nie finalnej, ale na tyle dopracowanej, że firma Olympus zgodziła się na opublikowanie fotografii - które czytelnik znajdzie w niniejszym artykule.
Biorąc aparat do ręki ma się wrażenie niezwykle dobrego dopasowania aparatu do dłoni. Wyściełanie niektórych elementów, mających kontakt z ręką, jest wykonane z dobrze dobranej gumy. Dzięki temu aparat nie wyślizguje się z uchwytu. Wyważenie E-3 jest bardzo dobre. Nawiązując do wstępu artykułu - wszystko co napisałem, to prawda. Na działającego Olympusa E-3 (z obiektywem ZUIKO DIGITAL ED 12-60mm SWD) na moich oczach została wylana szklanka wody i nie spowodowało to w działaniu aparatu żadnej zmiany. To pokazuje jak dobrze jest on uszczelniony i w jakich warunkach może być wykorzystywany. Naturalnie - nikt nie zanurzy go bez specjalnej obudowy pod wodą - gdyż nie jest to aparat podwodny. Jest on tylko (i aż) doskonale bryzgoszczelny.
O samą konstrukcję aparatu i jej trwałość jestem spokojny. Po teście jaki przeprowadziłem stojąc na górze aparatu oraz na leżącym płasko na ziemi korpusie... Zero odkształceń. Miałem ochotę po nim poskakać, ale przecież Olympus E-3 to nie piłka :)
Aparat którego konstrukcja wytrzymuje 90 kg żywej wagi - robi wrażenie.
Samo uruchomienie jest błyskawiczne. Producent zachwala E-3 jako profesjonalną lustrzankę cyfrową z najszybszym systemem AF w tej klasie. Rzeczywiście, wciskając spust migawki do połowy - ostrość jest ustawiana natychmiast. Chcąc nagle wykonać zdjęcie - po prostu wciskam spust migawki od razu do końca. Ostrość zostaje ustawiona błyskawicznie, a zdjęcie już jest zapisywane na kartę.
Chcąc wykonać zdjęcie z nieco innej niż tradycyjna (aparat przy oku) pozycji - bardzo przyda się obracany ekran LCD, jak i system podglądu obrazu na żywo - Live View.
 Pobierz oryginał |
Wymiary zdjęcia |
3648x2736 |
| Wielkość | 3866.37 KB |
| Czulość ISO | 100 |
| Migawka | 1/8 |
| Przysłona | f/2.8 |
| Ogniskowa | 12 mm |
|
 Pobierz oryginał |
Wymiary zdjęcia |
3648x2736 |
| Wielkość | 3461.79 KB |
| Czulość ISO | 200 |
| Migawka | 1/320 |
| Przysłona | f/6.3 |
| Ogniskowa | 12 mm |
|
Co do samego momentu otwierania ekranu, jest mały kłopot, gdy ekran jest odwrócony tyłem do fotografującego, ponieważ ekran za mocno zaskakuje i należy mocniej kciukiem go odchylić. Gdy już jest obrócony - dalsza zmiana położenia nie sprawia problemu. Skoro jest mowa o ekranie - to muszę przyznać że oddanie kolorów (przy kadrowaniu, jak i odtwarzaniu) nie zachwyciło mnie. Jeśli ustawiam wzmocnione kolory, wykonam zdjęcie i oglądam je na ekranie - mam wrażenie, że kolory są wyprane, a zdjęcie jest nieco niedoświetlone. Na szczęście to tylko ekran - wykonane fotografie są w rzeczywistości zdecydowanie lepsze niż na ekranie aparatu, co potwierdziły późniejsze oględziny na monitorze komputera.
Z dwojga złego, tj. gdy aparat wykonuje kiepskie zdjęcie - a na LCD wygląda ono ładnie, czy gdy aparat wykonuje bardzo dobrą fotografię - a na ekranie wygląda ona gorzej, zdecydowanie wolę to drugie. Nie wspominając o tym, że idealnie byłoby, gdyby aparat wykonywał świetnie zdjęcie, które świetnie widać na LCD.
 Pobierz oryginał |
Wymiary zdjęcia |
3648x2736 |
| Wielkość | 4558.09 KB |
| Czulość ISO | 100 |
| Migawka | 1/400 |
| Przysłona | f/6.3 |
| Ogniskowa | 12 mm |
|
 Pobierz oryginał |
Wymiary zdjęcia |
3648x2736 |
| Wielkość | 4459.13 KB |
| Czulość ISO | 100 |
| Migawka | 1/400 |
| Przysłona | f/6.3 |
| Ogniskowa | 12 mm |
|
Kolejnym atutem Olympusa E-3 jest tryb podglądu obrazu Live View, który świetnie sprawdza się w połączeniu z obracanym ekranem. Działa to na zasadzie podglądu obrazu z matrycy CCD na wyświetlaczu LCD. Podczas podglądu na żywo, lustro jest stale podniesione. Gdy ustawiamy ostrość, lustro w aparacie jest opuszczane, by zostać na moment wykonania zdjęcia ponownie podniesione (aby matryca mogła zarejestrować zdjęcie). Generalnie do wykonania jednego zdjęcia w trybie Live View aparat potrzebuje dwa razy otworzyć i opuścić lustro w czasie ok. sekundy. Ten czas jest niestety odczuwalny.
Taki sposób podglądu, jak Live View sprawdza się fantastycznie w wielu sytuacjach, ale- Przyznam szczerze, że oczekiwania miałem znacznie większe. Oczekiwałem, że w topowej lustrzance Olympusa zostanie zastosowany system podglądu na żywo dokładnie taki (albo co najmniej taki) jak w Olympusie E-330. W E-330 system Live View zbudowano w oparciu o dwie matryce. Jedną właściwą (rejestrującą zdjęcie) matrycą znajdującą się za migawką, drugą zlokalizowana w wizjerze, która w trakcie kadrowania na ekranie LCD przekazuje tam obraz. Dzięki temu ostrość mogła być ustawiana bez konieczności podnoszenia lustra. Takie rozwianie skutkowało tym, aparat rejestrował zdjęcie natychmiast po wciśnięciu spustu migawki do końca. Bez wcześniejszego podniesienia lustra, które opóźnia właściwy moment wykonania zdjęcia o cenne części sekundy. Rozumiem, że zastosowanie Live View w lepszym trybie wpłynęłoby na cenę E-3 - ale jeśli miałbym dołożyć 500 zł - to zrobiłbym to. Skoro miałbym wydać już kilka tysięcy na aparat - to kilkaset złotych w jedną czy drugą stronę nie robi mi wielkiej różnicy...
Nieoficjalnie usłyszeliśmy też taki argument od przedstawicieli Olympusa, że teraz pomiar AF oparty jest o jedną matrycę, a więc jest to rozwiązanie bardziej niezawodne. Rozważenie za i przeciw tego rozwiązania pozostawiam przyszłym użytkownikom.
 Pobierz oryginał |
Wymiary zdjęcia |
3648x2736 |
| Wielkość | 4545.27 KB |
| Czulość ISO | 100 |
| Migawka | 1/250 |
| Przysłona | f/5.0 |
| Ogniskowa | 26 mm |
|
 Pobierz oryginał |
Wymiary zdjęcia |
3648x2736 |
| Wielkość | 4096.22 KB |
| Czulość ISO | 320 |
| Migawka | 1/800 |
| Przysłona | f/5.6 |
| Ogniskowa | 300 mm |
|
 Pobierz oryginał |
Wymiary zdjęcia |
3648x2736 |
| Wielkość | 2275.93 KB |
| Czulość ISO | 250 |
| Migawka | 1/640 |
| Przysłona | f/5.6 |
| Ogniskowa | 70 mm |
|
 Pobierz oryginał |
Wymiary zdjęcia |
3648x2736 |
| Wielkość | 2059.09 KB |
| Czulość ISO | 250 |
| Migawka | 1/640 |
| Przysłona | f/5.6 |
| Ogniskowa | 70 mm |
|
Następną rzeczą, bez której bardzo trudno obejść się w wielu sytuacjach, jest stabilizacja obrazu. W systemach np. Canona czy Nikona, aby obraz był stabilizowany, musimy kupić specjalny obiektyw, który jest wyposażony w optyczną stabilizację obrazu. Naturalnie takie szkło jest znacznie droższe od obiektywu nie wyposażonego w to udogodnienie. Ale - jeśli już się na taki zdecydowaliśmy i chcemy, aby również inny obiektyw też mógł być stabilizowany, niestety, ale musimy kupić kolejny z optyczną stabilizacją obrazu.
Wyjściem z tej sytuacji są wbudowane w aparat systemy stabilizowania matrycy. To rozwiązanie podraża koszt wykonania aparatu i jego finalną cenę, ale tylko pozornie. Pozornie, gdyż dzięki wbudowanemu w lustrzankę systemowi stabilizacji - KAŻDY dołączony obiektyw będzie -za darmo- stabilizowany. Nie musimy zatem kupować drogich obiektywów (i w dodatku cięższych) z optyczną stabilizacją. Do tej pory sceptycznie podchodziłem do samego działania takiego systemu. Jednak dzięki E-3 przekonałem się, że to jednak ma sens. I co najważniejsze - to działa. Proszę przyjrzeć się zdjęciom wykonanym długimi czasami migawki. Wszystkie były wykonywane "z ręki".
 Pobierz oryginał |
Wymiary zdjęcia |
3648x2736 |
| Wielkość | 4569.93 KB |
| Czulość ISO | 640 |
| Migawka | 1/500 |
| Przysłona | f/8.0 |
| Ogniskowa | 300 mm |
|
 Pobierz oryginał |
Wymiary zdjęcia |
3648x2736 |
| Wielkość | 2172.18 KB |
| Czulość ISO | 320 |
| Migawka | 1/125 |
| Przysłona | f/4.0 |
| Ogniskowa | 12 mm |
|
 Pobierz oryginał |
Wymiary zdjęcia |
3648x2736 |
| Wielkość | 2073.49 KB |
| Czulość ISO | 320 |
| Migawka | 1/80 |
| Przysłona | f/3.2 |
| Ogniskowa | 12 mm |
|
 Pobierz oryginał |
Wymiary zdjęcia |
3648x2736 |
| Wielkość | 2256.52 KB |
| Czulość ISO | 320 |
| Migawka | 1/60 |
| Przysłona | f/2.8 |
| Ogniskowa | 12 mm |
|
O jakości zdjęć z aparatu - mogą się czytelnicy przekonać sami - ściągając załączone oryginalne pliki na komputer i wnikliwie je analizując. Proszę jednak pamiętać, Olympus E-3 którym wykonywałem zdjęcia nie posiadał takiej wersji firmware, jaka będzie w aparatach, które trafią niedługo do sprzedaży. Jeśli założyć, że w ostatecznej produkcyjnej wersji ewentualne poprawki mogą tylko polepszyć właściwości zdjęciowe tego modelu, to ocena zdjęć może być tylko jedna: jest bardzo dobrze.
 Pobierz oryginał |
Wymiary zdjęcia |
3648x2736 |
| Wielkość | 2059.76 KB |
| Czulość ISO | 1000 |
| Migawka | 1/40 |
| Przysłona | f/4.0 |
| Ogniskowa | 12 mm |
|
 Pobierz oryginał |
Wymiary zdjęcia |
3648x2736 |
| Wielkość | 2144.49 KB |
| Czulość ISO | 1000 |
| Migawka | 1/50 |
| Przysłona | f/9.0 |
| Ogniskowa | 29 mm |
|
 Pobierz oryginał |
Wymiary zdjęcia |
3648x2736 |
| Wielkość | 2126.64 KB |
| Czulość ISO | 400 |
| Migawka | 1/80 |
| Przysłona | f/3.2 |
| Ogniskowa | 20 mm |
|
 Pobierz oryginał |
Wymiary zdjęcia |
3648x2736 |
| Wielkość | 4516.46 KB |
| Czulość ISO | 500 |
| Migawka | 1/60 |
| Przysłona | f/2.8 |
| Ogniskowa | 12 mm |
|
 Pobierz oryginał |
Wymiary zdjęcia |
2560x1920 |
| Wielkość | 1142.58 KB |
| Czulość ISO | 1600 |
| Migawka | 1/15 |
| Przysłona | f/2.8 |
| Ogniskowa | 12 mm |
|
 Pobierz oryginał |
Wymiary zdjęcia |
3648x2736 |
| Wielkość | 4759.53 KB |
| Czulość ISO | 2500 |
| Migawka | 1/25 |
| Przysłona | f/3.2 |
| Ogniskowa | 12 mm |
|
 Pobierz oryginał |
Wymiary zdjęcia |
3648x2736 |
| Wielkość | 4492.58 KB |
| Czulość ISO | 500 |
| Migawka | 1/60 |
| Przysłona | f/3.2 |
| Ogniskowa | 20 mm |
|
 Pobierz oryginał |
Wymiary zdjęcia |
3648x2736 |
| Wielkość | 2153.7 KB |
| Czulość ISO | 3200 |
| Migawka | 1/100 |
| Przysłona | f/2.8 |
| Ogniskowa | 12 mm |
|
Podsumowując wrażenia po pierwszym kontakcie z Olympusem E-3: producent zapewnia, że jest to lustrzanka z najszybszym systemem AF w tej klasie. I rzeczywiście. Auto Fokus jest niesamowicie szybki i dokładny. W zasadzie można wykonywać zdjęcia nie martwiąc się o to, czy obiekt znajdujący się w polu systemu AF będzie ostry. Bo będzie. Tak sprawne ustawianie ostrości zapewne docenią fotoreporterzy. Podobnie jak solidną, mocną i bardzo odporną na zachlapania konstrukcję aparatu.
Wbudowana stabilizacja obrazu spisuje się bardzo dobrze, pozwalając zaoszczędzić zarówno na koszcie zakupu kolejnych obiektywów, jak i ich ciężarze. Posiadając torbę czy plecak z aparatem i kilkoma obiektywami - na pewno odczujemy znacznie mniejszy ciężar takiego zestawu. Jeśli tylko kupimy Olympusa E-3.
Obracany, 2.5 calowy ekran LCD to znakomite udogodnienie. Szkoda jednak, że jego jakość nie jest lepsza. Oglądając na nim wykonane zdjęcia - nie możemy bezbłędnie ocenić kolorów. Trudności mogą się też pojawić gdy zechcemy ocenić, czy w np. w białej plamie na zdjęciu udało się uchwycić kształt chmury czy nie. Moje krótkie doświadczenie pokazuje jednak, że na takiej fotografii ta przykładowa chmura zostanie dobrze ujęta. Mam nadzieję, że finalna wersja firmware rozwiąże ten problem.
Wobec systemu podglądu obrazu na żywo mam mieszane uczucia. Cieszy to, że jest i że w większości sytuacji sprawdza się. Jednak mnie rozczarowuje niezastosowanie drugiej matrycy do generowania tego podglądu - tak jak to było w Olympusie E-330. Firma Olympus miała bardzo dużo czasu na to, aby nad tym zastanowić i rozwiązać ten problem w optymalny sposób. W końcu to najwyższy model. Argument kosztów, czyli zwiększenia się ceny E-3 po jego zastosowaniu - nie przekonuje mnie. Dla osoby która wydaje kilka tysięcy zł - wydanie kilkuset złotych więcej nie stanowiłoby większego problemu. A możliwość natychmiastowego wykonania zdjęcia w trybie Live View byłaby moim zdaniem bezcenna.
Na koniec - zdjęcia. Przy oglądaniu fotografii nikt nie zastanawia się nad tym, jak wiele interesujących funkcji posiada aparat, który je zarejestrował. Nikogo nie interesuje jego wielkość czy waga. Najważniejsza jest jakość. Ta w Olympusie E-3 przekonuje mnie bardzo. Fotografie, które wykonałem tym aparatem, są dobrze naświetlone, posiadają takie kolory, jakie pamiętam z miejsc w których byłem. Choć wolałbym jednak, aby aparat posiadał możliwość wykonywania zdjęć w wyższych czułościach niż ISO 3200.
Czekam na moment, który nastąpi już wkrótce, czyli na wypuszczenie przez Olympusa na rynek produkcyjnych, handlowych modeli E-3. Wtedy jeszcze raz postaram się wycisnąć z niego "siódme poty", aby już na spokojnie, w warunkach testowych, ostatecznie przybliżyć Wam jego możliwości.
Jakub Zowsik.