Zima to najodpowiedniejszy czas na porządki. W tym roku postanowiłam uporządkować moją kolekcję slajdów z lat 70.
Od dłuższego już czasu całe to zamieszanie z wyciąganiem przeglądarki oraz kasetek ze slajdami z najgłębszych otchłani szafy, skutecznie osłabiał zapał całej rodziny do oglądania starych przeźroczy.
Postanowiłam temu zaradzić i mój wybór padł na skaner V600 firmy Epson. Sprzęt prezentuje się niezwykle elegancko, cały w dostojnej czerni z bardzo stylową srebrną ramką wykańczającą pokrywę. Skaner jest może troszeczkę kanciasty, ale za to jego wymiary sprawiają, że z łatwością zmieścił się na moim biurku.
Jego konfiguracja oraz obsługa jest wyjątkowo prosta - można nawet zaryzykować stwierdzenie, że poradzi sobie z nimi nawet dziecko.
Urządzenie Epsona ma za zadanie skanować zdjęcia oraz materiały przezroczyste m.in. slajdy oraz negatywy. Różnica dla użytkownika polega jedynie na tam, że do skanowania slajdów potrzebna jest specjalna ramka (w komplecie ze skanerem), która umożliwia skanowanie do 4 zaramkowanych slajdów jednocześnie.
Jest to moim zdaniem jedyna wada tego urządzenia, gdyż w moim przypadku zeskanowanie 800 slajdów wymagało ode mnie załączenia urządzenia aż 200 razy!! Podobno jednak poprzedni model był dużo bardziej skomplikowany i czas potrzebny do zeskanowania przezroczy został znacznie skrócony.
Jakość zeskanowanych zdjęć i slajdów zaskoczyła wszystkich - prezentują się wspaniale i nie tracą nic na jakości nawet wyświetlane na 52 calowym telewizorze!!
Jeśli wierzyć opinii producenta przysłużyła się do tego funkcja DIGITAL ICE, która ma za zadanie uwolnić skanowane materiały od zadrapań i kurzu, nie obniżając przy tym jakości skanowanego obrazu.
Obecnie, dzięki skanerowi Epsona, kolekcja slajdów jaką posiadamy jest posegregowana i -w zasięgu ręki- niemal w każdej chwili.